8 października 2007

Potrzeba przynależności

  • 2. Klub jako sposób zaspokajania swoich potrzeb społecznych.

Potrzeba przynależności jest jedną z ważniejszych potrzeb człowieka.

Warto mieć grono znajomych, z którymi można bez skrępowania porozmawiać na różne tematy i wymienić się poglądami. Akceptacja, tolerancja, zrozumienie są spoiwem, które utrzymuje grupę w zgranej strukturze. Można tutaj „dorzucić” również radość, zaufanie, własne szczęście i miłość, by bardziej uszlachetnić tą „zaprawę”, która spaja wszystkie „elementy” całości.

Warto otaczać się takimi ludźmi, którzy wywierają na nas pozytywny wpływ. To jest świadomy wybór każdego z nas. Moim świadomym dążeniem jest utrzymywanie kontaktów i bliższych relacji z osobami, które zamiast „zatruwać” otoczenie narzekaniem i krytyką, chcą pracować nad sobą i cieszyć się życiem :).


7 października 2007

Na dłuższą metę...

  • 1. Klub jako miejsce spotkań w przyjaznej atmosferze.


„Jakość każdego Klubu zależy przede wszystkim od ludzi, którzy go tworzą.”(Tadeusz Niwiński).


Kupując ubrania, buty i inne rzeczy zwracamy uwagę na cechy takich towarów.
Jeżeli widzimy, że materiał jest kiepski lub wykończenie niestaranne rezygnujemy zazwyczaj z zakupu - - chyba, że jest to ostatnia para butów w całym kraju :) - - i szukamy dalej.

Lubię kupować takie ubrania, które będą mi dłużej służyły, zwłaszcza jeśli czuję się w nich dobrze. Powiem też wprost: lubię ludzi, na których można polegać na dłuższą metę, a nie tylko na pierwszych trzech spotkaniach (i tak tu z trójką przesadziłam chyba :)).

Po prostu dobrze się czuję w gronie osób, które dotrzymują sobie słowa i zobowiązań. Jest to wspaniały dowód na wyrażenie własnego szacunku w stosunku do siebie i swoich znajomych.
Rzucanie słów i obietnic na wiatr to tylko strata energii.

Kluby Ludzi Sukcesu są miejscem (miałam okazję się o tym przekonać), gdzie tą energię się wykorzystuje! Mówiąc energia mam na myśli potencjał ludzki! Szkoda, by się zmarnował w świecie ponuraków i wiecznych krytyków.

Chcę powołać do życia Klub, by przyłączyć się do kreowania lepszego świata! Klub jednak może istnieć jedynie za sprawą ludzi dobrej woli. Za sprawą sympatycznych i pozytywnych ludzi, którzy lubią kupować SOLIDNE rzeczy, nie dając się nabrać na powierzchowną atrakcyjność materiału!

5 października 2007

7 sposobów

Klub Ludzi Sukcesu w zależności od naszych aktualnych potrzeb, może spełniać następujące zadania, jak to prezentuje Tadeusz Niwiński (książka "Kluby Sukcesu w XXI wieku"):


  1. Miejsce spotkań w przyjaznej atmosferze.
  2. Sposób zaspokajania swoich potrzeb społecznych.
  3. Szkoła technik oddziaływania.
  4. Liceum niezależności.
  5. Uniwersytet mądrego życia.
  6. Poligon doświadczalny samorealizacji.
  7. Forma popularyzowania wartościowych idei.

Te siedem sposobów spędzania czasu odpowiada za zaspokojenie potrzeb człowieka, które są odpowiedzialne za udane, interesujące, spełnione życie. Podejrzewam, że każdy z nas potrzebuje „czegoś więcej od życia”! Często to słyszę. Sama też myślę tymi kategoriami i dochodzę do wniosku, że to „coś więcej” jest w zasięgu ręku. Czasem wystarczy tylko się rozejrzeć, zainteresować i choćby delikatnie sięgnąć po to (nawet z nieśmiałością lub skrępowaniem).


4 października 2007

Potrafię!

Jedyną przysługą, jaką przyjaciel może naprawdę zrobić, to pokrzepiać twą odwagę, trzymając przed tobą lustro, w którym widzisz szlachetny obraz samego siebie”.

George Bernard Shaw


Cytat, który przywołałam na wstępie to nic innego, jak porada: WIERZĘ W CIEBIE! DASZ RADĘ! Sama walczę z moim przekonaniem, że to KTOŚ powinien rozwiązywać moje problemy. Jest to program, który często już w procesie wychowawczym był nam solidnie utrwalany. Jakże często dziecko bywa karcone za poszukiwanie własnych rozwiązań, własnych metod. Przypomina mi się sytuacja ze szkoły podstawowej, kiedy po raz pierwszy dostałam dwóję przy tablicy z matematyki.

Kolega (dobry uczeń) został wywołany do rozwiązania zadania. Miał swój sposób, ja miałam swój - prostszy, w którym tata mi pomógł. Zaczął rozwiązywać zadanie przy tablicy (tak ogólnie uważam, że wywoływanie do tablicy jest bardzo stresujące i zniechęcające, jeśli ma dowieść, że uczeń czegoś nie potrafi). Zaczął się jednak gubić w tym zadaniu i nie potrafił go skończyć. Więc zdenerwowana nauczycielka zaczęła wywoływać kolejnych najlepszych uczniów (nie wiem jaki miała zamiar, ale domyślam się, że chciała udowodnić mu przez porównanie, jak to kompletnie nic nie umie). Wywołała moja koleżankę, która też usiadła z dwóją, a następnie mnie. Nie umiałam również rozwiązać tego zadania sposobem kolegi, który gdzieś się pomylił i zagmatwał zadanie. Chciałam natomiast spróbować swoim. Odpowiedź była jednoznaczna: mam to po prostu dokończyć metodą kolegi. Oczywiście dostałam dwójkę. Okazało się później, że jego metoda nie była dobra, co manifestacyjnie udowodniła nam matematyczka. Gorszy był powrót do domu. Rodzice nie przyzwyczajeni do dwójek. Pamiętam do dziś drogę ze szkoły do domu i te myśli kłębiące się w głowie… tortura.


Czy w ten sposób można się nauczyć samodzielnego myślenia? Czy taki sposób traktowania uczniów daje im wiarę we własne możliwości? W to, że warto szukać własnych rozwiązań, które dają większą satysfakcję niż gotowce. Świadomość, że POTRAFIĘ niesamowicie buduje, dlaczego więc nie uczy się tego młodych ludzi?

Skoro nas tego nie uczą, samemu warto się tego nauczyć!!! POTRAFIĘ, POTRAFIĘ, POTRAFIĘ.. i tak w kółko!!!!!:) Niech wszyscy słyszą :) (to nie jest aluzja do złośliwych nauczycieli ;))!


3 października 2007

Podnoszenie poprzeczki

Zawsze warto myśleć kategoriami nie tego, „jak się strasznie napracowałem”, ale „co jeszcze mogę zrobić, żeby efekty mojego wysiłku były jeszcze lepsze”.


Tadeusz Niwiński


Zauważyłam, że często mamy tendencję patrzeć wstecz, rozgrzebywać sprawy, które często zabierają nam czas i energię. Lubimy podkreślać, ile wysiłku wkładamy w to, co robimy. Oczywiście warto to robić i jeśli ktoś nie docenia naszego wkładu pracy, sememu można go docenić.

Ważniejsze jest jednak to, by patrzeć naprzód. Jeśli dobrze nam poszła jakaś sprawa - - odnieśliśmy zwycięstwo na polu zawodowym, osobistym - - czemu by nie podnieś sobie poprzeczki jeszcze wyżej!!! Ja już wspominałam tu nie raz, że wierzę w to, że CZŁOWIEK wiele POTRAFI, jeśli tylko uwierzy!!!! Przecież: Człowiek to brzmi dumnie! Mamy „potrzebne narzędzia”. Przede wszystkim umysł, który jest potężną „maszyną”. To, co postanowimy (a więc polecenia umysłu) wykonuje nasze ciało. Mamy więc „siłę roboczą” w postaci mięśni. To…. wystarczy! Będę tu jak najczęściej przypominać Wam (i sobie też:)), że jesteśmy wspaniałymi „dziełami Boga” i podstawową misją, którą tutaj na planecie Ziemia mamy do zrealizowania, to BYĆ SZCZĘŚLIWYMI!

Kto nie chce być szczęśliwy: RĘKA DO GÓRY!!!;)


2 października 2007

Samorealizacja

Samorealizacja jest związana z realizacją swoich celów. Jeśli mamy jasno nakreślone to, co chcemy w życiu osiągnąć, następnie postępujemy w życiu tak, by urzeczywistniać nasze marzenia oraz realizujemy misję, która wynika z tego, co nas pociąga i interesuje możemy mówić o satysfakcji z życia. Wydaje mi się, że zrealizowanie naszych głębokich marzeń jest realne i daje ogromne poczucie radości i sensu swego istnienia.

Warto poświęcić trochę czasu, by odkryć to, co jest istotą naszego życia. Jak mówi Tadeusz Niwiński : życie nie ma sensu, to my nadajemy mu sens!

Nie znając własnego kierunku, podążamy za innymi ludźmi. Często dla nas są to niewłaściwe szlaki, choć dla innych możliwe, że tak. Nie warto podporządkowywać swoich działań oczekiwaniom innych ludzi i żyć nie swoim życiem. Mamy prawo lub wręcz obowiązek przeżyć je na własny sposób i wypełnić, nadać mu własny, indywidualny sens! Ja odkrywam obecnie swoją misję, chcę kierować się własnymi celami. Szkoda mi życia, by realizować zamiary i oczekiwania innych. Chcę wykorzystać je, najlepiej jak mogę.

Pewność siebie może być tu nieocenionym narzędziem, które niczym skrzydła pozwala się unieść i podążać własnym torem! (W Klubach Ludzi Sukcesu realizuje się przede wszystkim ideę podnoszenia własnej wartości i pewności siebie!).


Ucząc tysiące osób, zauważyłem w nas wszystkich, włączając siebie, jedną wspólną rzecz: wszyscy posiadamy ogromne możliwości i wszyscy posiadamy uzdolnienia. Istnieje jednak coś, co nas wstrzymuje: wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy niepewni siebie. Braki związane z fachową informacją nie powstrzymują nas tak bardzo, jak brak pewności siebie. Jedni są tym bardziej dotknięci, inni mniej[…]

Jako nauczyciel zauważyłem, że czynnikami pomniejszającymi osobisty geniusz są: skrajny strach i niepewność siebie. Przykro mi było, że choć studenci znali odpowiedź – brak im było odwagi do działania zgodnie z tym, co wiedzieli. W prawdziwym świecie często jest tak, że nie mądrzy idą do przodu, ale umiejący się wyróżnić.
(
R. Kiyosaki – „Bogaty Ojciec Biedny Ojciec”).


1 października 2007

Ekonomiczna niezależność

Każdy z nas już nawet w wieku dziecięco – młodzieńczym marzył o własnych pieniążkach, które zaspokoją nasze potrzeby, które często z roku na rok rosły.

Pamiętam, że z siostrami już w dzieciństwie próbowałyśmy mieć swoje „dochody”. Jako dzieci sprzedawałyśmy z siostrami czosnek własnej uprawy! (nasz pierwszy biznes, dodam, że czosnek wtedy cieszył się powodzeniem:)). Nadmienię, że całkiem nieźle nam szło! Za zarobione pieniążki mogłyśmy kupić sobie aparat fotograficzny (mam go nawet jeszcze).

Oprócz tego pomagałyśmy tacie w jego warsztacie w różnych nadprogramowych pracach, które jako dzieci mogłyśmy wykonywać. Za to również dostawałyśmy „wypłatę” (nie było u nas kieszonkowego – ze strony babci się później pojawiło, jednak było ono raczej symboliczne).

Chodząc do liceum za wyniki w nauce otrzymywałam stypendium, co również uczyniło mnie poniekąd niezależną (mogłam sama płacić sobie za ubrania, "wspomagając" czasem siostry). Po pierwszym roku studiów, aby kupić sobie telefon podjęłam się pracy wakacyjnej (w firmie, zajmującej się produkcją ozdób ze szkła i metalu). Podczas okresu studiów dostawałam również stypendium oraz „dorabiałam” sobie kreśląc wieczorami projekty.

Aby żyć niezależnie i odpowiedzialnie za każdy aspekt naszego życia warto dążyć do posiadania własnych pieniędzy, w takiej ilości, by zaspokoić swoje potrzeby. Nie chodzi o bogactwo, ale o osiągnięcie stanu, kiedy nie musimy się martwić o pieniądze również w przypadku, kiedy już nie będziemy pracować.

Uczucie, że można samodzielnie zaspokoić swoje potrzeby jest bardzo przyjemne i podnosi własną wartość.